Rozdział 8
2011-11-28 17:45:27
Gdy Syriusz dotarł do bram miasta, nastał świt. Berserker był zmęczony i śpiący, lecz wiedział, że nie może zasnąć przed południem. Gdyby to zrobił na pewno nie wstałby na czas, by zjeść jagody. W pewnym momencie zauważył na ścianie budynku coś, co obudziło w nim wspomnienia. Na murze narysowana była głowa wilka. Syriusz zbliżył się do niej, by się jej przyjrzeć. Nie miał wątpliwości. Głowa była taka sama, jak ta z wizji zesłanej na niego przez Ognisty Kamień. Nie wiedział czy ten rysunek miał podnieść go na duchu, czy ostrzec przed zbliżającą się zagładą miasta, ale miał nadzieję, że jednak to pierwsze. Starając nie przejmować się zbytnio tym, co zobaczył, berserker ruszył w kierunku „Ucha Smoka”. Niestety nie był to koniec symboli: przechodząc przez rynek zauważył kilka głów na murach budynków, przy co węższych ulicach, a po dotarciu do karczmy zobaczył rysunek całego wilka na ścianie frontowej. Syriusz szybko wszedł do budynku i, budząc karczmarza, zamówił piwo. Był jedynym obecnym na sali. Usiadł przy stoliku pod oknem i powoli sączył napój. Rozmyślał nad czekającym go zadaniem. Wcale nie uśmiechało mu się złamywanie do zamku Engertona. Taki włam byłby bardzo niebezpieczny. Gdyby coś poszło nie tak, jego przyjaciele mogliby stracić życie. Ta myśl nie bardzo spodobała się Syriuszowi. Nigdy nie dbał o swoje życie. Wiedział, że może je stracić w każdej chwili. Natomiast życie jego przyjaciół było dla niego znacznie ważniejsze. Bez chwili zastanowienia rzuciłby się w objęcia śmierci, byleby uratować ludzi, których tak ukochał. Kiedy berserker był pewny, że karczmarz zasnął, szepnął:
- Loki. – Bóg nie kazał mu długo czekać. Zmaterializował się naprzeciw niego i zapytał:
- Nie masz z kim pić, czy naprawdę masz coś ważnego do powiedzenia?
- Chciałem się dowiedzieć, co wiesz o istnieniu drugiego wejścia do kanałów. – Syriusz oczywiście nie wiedział, czy takowe istnieje, jednak postanowił zaryzykować.
- Skąd o nim wiesz? – spytał zdziwiony bóg.
- Nie wiem o nim nic – przyznał berserker – ale po twojej reakcji wnioskuję, że takie istnieje i coś o nim wiesz.
- Dobry jesteś – przyznał Loki. – A więc prawa ma się tak: zamek, jak pewnie zauważyłeś, jest prawie że fortecą górską.
- Tego nie da się ukryć.
- No. Jedno wejście do kanałów jest w podziemiach zamku. Nie zastanawiałeś się, dlaczego akurat tam? Dlaczego nie na jakimś pustkowiu?
- Szczerze mówiąc to myślałem nad tym chwilę i doszedłem do wniosku, że Engerton zrobił tak, by chronić swoich poddanych. W końcu lepiej, żeby potworki wyłaziły tylko w jednym miejscu i żeby były od razu likwidowane.
- Myślisz bardzo poprawnie – stwierdził bóg – ale sprawa nie jest wcale taka prosta. Bo widzisz, wiele osób myśli tak jak ty, że Engerton broni swoich poddanych przed okropnościami wyłażącymi z kanałów. A tak wcale nie jest. To tylko przykrywka. Ten tchórzliwy kretyn nigdy nie naraziłby swojej dupy na takie niebezpieczeństwo.
- Zaraz – przerwał mu Syriusz. – Chcesz mi powiedzieć, że w zamku nie ma żadnego wejścia?
- Nie, nie. Wejście jest. Tyle, że jest ono cały czas zamknięte.
- To jak twoim zdaniem mieliśmy tam wejść?
- Sądziłem, że jakoś sobie poradzicie – rzekł skruszony Loki – i przy okazji moglibyście nieźle zaszkodzić nadętemu grubaskowi.
- Komu?
- Engertonowi.
- Aha. No ale kontynuuj – niecierpliwił się berserker.
- A, tak. Wejście w zamku jest zamknięte, ale potworki w kanałach się rozmnażają i potrzebują coraz więcej miejsca. A ponieważ kanały się nie rozrastają, musi być jakieś inne wyjście. No i jest. Otóż po wschodniej stronie łańcuch górskiego jest jaskinia nazywana „szczurzą bramą”. Skąd wzięła się nazwa? Ano stąd, że wyłażą stamtąd wielkie szczury i, okazjonalnie, jakieś inne tałatajstwo. Czy domyślasz się, z czym łączy się ta jaskinia?
- Z kanałami. Dzięki, jesteś wielki.
- Żaden problem. Wystarczy, że będziesz mnie wielbił i bił pokłony.
- I co jeszcze? Może ci buty wylizać?
- A nie, dzięki. Od tego mam murzyna.
- To świetnie. Jeszcze jedno pytanie: nie wiesz skąd biorą się rysunki wilczych głów na ścianach budynków? – zapytał Syriusz.
- No chyba ktoś je musi rysować, nie?
- No tak, to oczywiste. Ale wiesz kto?
- Nie, ale mógłbym popytać. – odpowiedział Loki.
- Więcej pytań nie mam. Możesz odejść.
- Och, dzięki ci łaskawco – rzucił bóg i zniknął.
Ponieważ berserker nie mógł obudzić karczmarza, sam nalał sobie piwa. Gdy wypił, wstał i poszedł do sypialni obudzić pozostałych członków gildii.
- Hej, ludzie pobudka! Południe się zbliża, a robota czeka – krzyczał od progu.
- Facet, daj spać – rzucił przez sen Nestor.
- Żadne daj spać! – wrzeszczał berserker. – Wszyscy wstawać! – krzyczał i ściągał ludzi z łóżek.
Gdy już wszyscy byli na nogach, powiedział:
- A teraz ubierać się. Spotkamy się w sali za pięć minut.
Mimo, że nikomu się nie chciało, to po pięciu minutach Łowcy Smoków w pełnym składzie spotkali się przy stole, na którym na każdego czekał złocisty napój bogów.
- Czy jest jakiś powód, dla którego budzisz nas w tak barbarzyński sposób? – zapytał Ostrze.
- Tak. Dowiedziałem się, dlaczego wszyscy są tacy śpiący – odpowiedział Syriusz.
- No to dawaj, opowiadaj – ożywił się Wilhelm.
Berserker opowiedział o spotkaniu z Wilczym Duchem i gniewie bogów. Wyjaśnił działanie jagód duszy. Następnie opowiedział o rysunkach wilczych głów i rozmowie z Lokim.
- A te jagody to bezpieczne są? – zapytała Angelika.
- Wydaje mi się, że tak – odparł Syriusz. – Ale nie dowiemy się dopóki nie spróbujemy.
- Jest dopiero za dziesięć dwunasta. Może chwilę poczekamy – zaproponował Tytus.
- A nie przyszło wam do głowy, że te jagody mogą działać słabiej po alkoholu? – spytał Grozimżdan.
- Nie, nie przyszło – odparł berserker. – I weź nie strasz.
- Chciałem się tylko upewnić.
Gdy wybiła dwunasta Syriusz rozdał jagody.
- No to smacznego –powiedział wkładając sobie owoc do ust.
- Hej, całkiem niezłe – stwierdził Nestor rozgryzając swoją jagodę.
- Nawet smaczne – rzekła Angelika. –Nie masz więcej?
- Nie. A nawet gdybym miał to i tak bym ci nie dał – odparł Syriusz.
- A dlaczego?
- To w trosce o ciebie – wtrącił się Ostrze. –Jeszcze byś się roztyła. I co my biedaki byśmy z tobą mieli? Same kłopoty.
Na szczęście kobieta została złapana przez Nestora i Groma, więc nie była w stanie wydrapać oczu Ostrzu.
- Kobieto, uspokój się. Mam dla ciebie zadanie – powiedział Syriusz. – Przejdziesz się po mieście i popytasz ludzi, którzy nie śpią, czy wiedzą coś o rysunkach wilków.
- Dobrze, ale jak wrócę to poharatam temu dupkowi facjatę.
- Jasne. Ale to dopiero jak wrócisz.
- Stary, wiesz, że wyglądasz jakbyś nie spał tydzień? – zapytał Syriusza Tytus.
- I tak też się czuję. W związku z tym idę spać. Spróbujcie mi zbytnio nie przeszkadzać.
*
Pojawia się Wilczy Duch, wydaje się być czymś zaniepokojony.
- Witaj, Syriuszu. Wydaje mi się, że trzeba będzie zmienić plan działania.
- Co masz na myśli? – pytasz.
- W zamku dzieje się coś złego. Obawiam się, że ktoś niedoświadczony przywołał demona i stracił nad nim kontrolę. Może on spowodować wielkie zniszczenie. I niestety nie pozwoli on wam wejść do zamku.
- To nie będzie konieczne. Dowiedziałem się, że istnieje inne wejście do kanałów. Słyszałeś o takim miejscu jak „szczury brama”?
- Oh tak, słyszałem. Paskudna okolica. – Na mordzie wilka pojawia się grymas obrzydzenia.
- Właśnie tamtędy można dostać się pod miasto.
- Trzeba więc zrobić to jak najszybciej. Bądźcie o zmroku pod wschodnią bramą, stamtąd już was poprowadzę.
- Dziękuję – mówisz.
- Nie dziękuj, tylko módl się, żeby ten demon nam nie przeszkadzał. – Powiedziawszy to Wilk znika.
*
Po przebudzeniu Syriusz zszedł do swoich przyjaciół, którzy niespiesznie sączyli piwo.
- Angelika jeszcze nie wróciła? – spytał.
- Wróciła, ale musiała pójść za potrzebą. Zaraz będzie – odpowiedział Wilhelm.
Kobieta przyszła niosąc dwa kufle piwa.
- Usłyszałam, że wstałeś i pomyślałam, że to ci dobrze zrobi – powiedziała.
- Wielkie dzięki - rzekł Syriusz, biorąc od niej kufel. – Dowiedziałaś się czegoś?
- Niestety nie. Na ulicach prawie nie ma nikogo, a z tą garstką, która nie śpi, nie da się porozumieć.
- No trudno. A tak w ogóle to nasze zadanie może się trochę skomplikować.
- Co masz na myśli? – zapytał Grom.
Berserker opowiedział im o rozmowie z Wilczym Duchem.
- Łee, nie ma co się przejmować demonem. Najwyżej zginiemy w potwornych męczarniach – rzekł rozweselony Grozimżdan.
- Coś za dobry humor dziś masz – stwierdził Ostrze.
- No pewnie. To dlatego, że czuję śmierć wiszącą w powietrzu.
-To świetnie – sarkastycznie powiedział Nestor. – A możesz powiedzieć, czy ta śmierć czyha też na nas?
- Dzięki, że wierzysz w moje umiejętności, ale zajebistość ma swoje granice.
- I całe szczęście – mruknął Tytus.
Gdy słońce chyliło się ku zachodowi Syriusz powiedział:
- Łowcy Smoków, już czas.
Po tych słowach siedmioro uzbrojonych ludzi opuściło karczmę „Ucho Smoka” i ruszyło w kierunku wschodniej bramy. Ulice były opustoszałe; ludzie, którym udało się obudzić rano teraz byli zbyt wykończeni by dalej funkcjonować i udali się do domów na odpoczynek. Nie było nawet strażników porządku. Gdyby tego dnia miasto zostało zaatakowane, nikt by go nie bronił. To byłoby najłatwiejsze oblężenie w historii. Kiedy Łowcy dotarli do bramy, Wilk już na nich czekał.
- Chodźmy, szybko – powiedział.
- Skąd ten pośpiech? – zdziwił się Syriusz.
- Demon jest bliski uwolnienia się. Musimy jak najszybciej stąd uciekać. – Widać było, że Duch boi się demona.
- Czy ten stwór jest aż tak niebezpieczny? – spytał Wilhelm.
- Taak, pozabija nas wszystkich! – krzyknął rozradowany Grozimżdan.
- Facet, co ci jest? – zapytał Tytus. – Skąd u ciebie takie uwielbienie śmierci?
- To dlatego, że w nocy przemówiła do mnie Freya. Powiedziała, że Delartis zostanie strawione przez ogień.
- To by się pokrywało z moją wizją zniszczenia miasta – powiedział berserker.
- A więc pospieszmy się – rzekł Wilczy Duch.
Droga do „szczurzej bramy” zabrała im trochę ponad godzinę. Gdy tam dotarli przekonali się jak nieprzyjemna to była okolica. Wszędzie były poobgryzane szczątki drzew, to oznaczało, że kiedyś musiał tu rosnąć piękny las. Trawy nie było prawie wcale, a jeżeli już wyrosła to była twarda, szorstka i pozbawiona soków. W powietrzu czuło się odór szczurzych odchodów. Okolica była wymarła, zwierzęta unikały tego miejsca, bały się go.
- Czy musimy tam wchodzić? – zapytał Ostrze.
- Chyba nie chcesz powiedzieć, że obleciał cię strach –zadrwił Wilhelm.
- Tak naprawdę, to boję się o naszą biedną, słabowitą Angelikę – rzekł zabójca z udawaną troską.
- Ja ci dam słabowitą! – krzyknęła kobieta i rzuciła się na niego.
- Spokój! – warknął Wilk, co sprawiło, że dwójka skłóconych ze sobą ludzi odskoczyła od siebie jak oparzeni.
- To miejsce jest doprawdy przerażające – powiedział Syriusz. – Ruszajmy, chcę mieć to za sobą. – Berserker wszedł pierwszy do jaskini. Za nim podążył Wilk, który od razu go wyprzedził. Reszta Łowców, nie chcąc zostać w tak podłej okolicy, z ociąganiem ruszyła za nimi. W jaskini było ciemno i wilgotno. Powietrze było stęchłe i śmierdziało niemiłosiernie.
- Wilhelm, czy nie mógłbyś choć troszkę poświecić? – spytał Tytus.
- Właściwie czemu by nie? – odpowiedział nekromanta. Jednak, gdy tylko przywołał niebieski ogień, ziemia się zatrzęsła i rozległ się stłumiony ryk. Płomień nekromanty zgasł.
- Szybko! Demon się uwolnił – powiedział Wilk i puścił się biegiem. Niestety tylko Syriusz był w stanie dotrzymać mu kroku.
- Hej, zwolnij – rzekł berserker do Ducha. – Nie możemy ich zostawić.
- Ale musimy się spieszyć – odparł. Po jego słowach ziemia zatrzęsła się ponownie, tym razem silniej. Przy pierwszym rozwidleniu jaskini Syriusz zatrzymał się.
- Co robisz? – zapytał zdenerwowany Wilk.
- Nie mam zamiaru zostawić ich samych. Zgubią się –odrzekł Syriusz. – Tytus! Słyszysz mnie?!
- Tak! – berserker usłyszał odległą odpowiedź przyjaciela. – Poczekajcie na nas!
- Nie ma to czasu – powiedział Duch. Lecz to nie zrobiło na Syriuszu wrażenia; stał i czekał na resztę Łowców. Przybiegli po chwili zadyszani.
- Jak będziecie tak gnać to padniemy z wycieńczenia – pożalił się Wilhelm.
- To nie ja narzuciłem takie tempo – rzekł Syriusz.
- Jak już są wszyscy to ruszajmy – pieklił się Wilczy Duch. – Chyba, że chcecie by dopadł was wściekły demon.
- Jasne, możemy ruszać, lecz ciut wolniej – powiedział z błaganiem w głosie Nestor.
Wilk nie odpowiedział tylko ruszył prawą odnogą jaskini. Po jakimś czasie dotarli do miejsca, w którym jaskinia łączyła się z kanałami. Było tam słychać odgłosy z powierzchni miasta: paniczny krzyk ludzi i odgłos szalejącego ognia. Jednak najgłośniejszy był upiorny śmiech demona. Temperatura w kanałach rosła, co mogło być spowodowane rozprzestrzeniającą się pożogą na powierzchni.
- Czas nas goni – powiedział Wilk. – Ruszać się.
Łowcy zagłębili się za nim w labirynt kanałów. Coraz cieplejsze, śmierdzące powietrze było nie do zniesienia; nie dało się nim oddychać. W pewnym momencie rozległ się odgłos walącego się budynku.
- Szybciej, ludzie szybciej – poganiał Duch.
- Daleko jeszcze? – spytała Angelika.
- Nie – odparł Wilk. – To już blisko.
- Czuję je! - wykrzyknął Syriusz.
- Więc biegnij. Ja ich poprowadzę – rzekł Wilczy Duch.
Berserker puścił się szaleńczym biegiem. Po chwili dotarł do miejsca, którego nie spodziewałby się ujrzeć w kanałach. Była to wielka komnata. Ściany były pokryte płaskorzeźbami, które przedstawiały wydarzenia poprzedzające Ragnarök: śmierć Baldura, narodziny wilka Fenrira, bogini Hel i węża Jörmunganda oraz trzyletnią zimę Fimbulvinter. W centrum pomieszczenia stał ołtarz, na którym spoczywały topory. Emanowały one niespotykaną aurę potęgi. Berserker podszedł do ołtarza, by lepiej im się przyjrzeć. Tak skonstruowanej broni jeszcze nie widział. Miały one długie drewniane, najprawdopodobniej dębowe, profilowane trzonki. Były obosieczne z ostrzami w kształcie półksiężyców, lecz z niesamowicie długą brodą. Całe były pokryte runami mocy. Gdy Syriusz wyciągnął rękę po nie, do komnaty wpadł Wilk:
- Wstrzymaj się! – zakrzyknął. – Najpierw trzeba odprawić rytuał.
- Ach, racja – rzekł berserker. – Tylko nie wiem jak. – Reszta Łowców weszła do komnaty.
- Gdzieś w tym pomieszczeniu powinien być starożytny grimuar, w którym opisany jest ten rytuał.
- Przecież powiedziałeś, że wiesz na czym on polega.
- No bo wiem, ale mogą być różnice. Wolałbym się upewnić.
- Więc poszukajmy go – powiedział berserker.
Po dokładnym przeszukaniu pomieszczenia nikt nie znalazł księgi.
- Jak to możliwe? – dziwił się Wilk. – Powinna tu być.
- Ale nie ma. Zostaje polegać na twojej wersji – stwierdził Wilhelm.
- Co mam robić? – zapytał Syriusz.
- Podobno wystarczy, że staniesz przed ołtarzem i wezwiesz topory ich imionami.
- To ma być rytuał? – zdziwił się nekromanta. – Rytuały są długie i pracochłonne. Musisz mieć niepełne informacje.
- Mówię to, co wiem. Też mi się wydaje, że to mało.
- Nawet jeżeli to nie zaszkodzi spróbować – rzekł berserker. Podszedł do ołtarza i już otwierał usta, gdy sklepienie komnaty zostało rozerwane. W powstałej wyrwie pojawił się demon. Był dwa razy wyższy do przeciętnego człowieka, skórę miał czerwoną, pokrytą łuskami, miał wielkie, nietoperze skrzydła, rogi i ogon. Na twarzy malował mu się obłąkańczy uśmiech, który ukazywał dwa rzędy ostrych kłów.
- A co wy tu, ludziki, robicie? – zapytał. – Czyżbyście szukali tego? - pokazał przedmiot, który trzymał w lewej łapie. Była to księga w okładce czarnej jak bezksiężycowa noc.
- Grimuar – szepnął Wilczy Duch.
Usłyszawszy to, demon, z szaleńczym śmiechem, rzucił się do ataku. Latał bardzo szybko i jedynie Wilhelm był w stanie go zaatakować. Wykorzystywał on całą swoją wiedzę i doświadczenie by skupić uwagę potwora na sobie i nie dać się zabić. Demon był pewny siebie i skupił się na walce z nekromantą. Ponieważ ciągle wisiał w powietrzu, Tytus zaczął szyć do niego z łuku, jednak strzały odbijały się od demona. Nagle Wilk skoczył i wyrwał z ręki potwora grimuar, rzucając go pod nogi berserkera. Demon ruszył za Duchem. Zaczęli ze sobą walczyć. Wilk rozorał skrzydło demona. Ten spadł na ziemię i skoczył na Ducha. Rzucali się na ziemi drapiąc i gryząc.
Syriusz nie widział ich walki. Otworzył grimuar i odnalazł stronę opisującą uwolnienie toporów. Księga była zapisana zapomnianymi runami, lecz berserker potrafił je odczytać. Po wypowiedzeniu pierwszej formuły ołtarz został otoczony przez pierścień ognia. Syriusz bez wahania przeszedł przez niego. Druga formuła sprawiła, że topory uniosły się nad ołtarz. Teraz należało wezwać je po imionach.
- Âke! Natanaelu! Przybyłem by was wyswobodzić! – wykrzyczał berserker. Następnie wypowiedział ostatnią formułę. Sprawiła ona, że topory opadły na ołtarz. Były już gotowe do walki. Syriusz odłożył księgę na ołtarz i wziął bronie do rąk. Były one niesamowicie ciężkie. Nagle ołtarz rozpadł się na dwie części. Okazało się, że skrywał on w sobie drugi Ognisty Kamień. Berserker podniósł go. Wtedy zauważył, że w toporach są miejsca na kamienie. Nie zastanawiając się wiele umieścił dwa Kamienie na ich miejscach. Poczuł wtedy niespodziewany przypływ siły. Topory nie były już takie ciężkie, poruszanie się było znacznie łatwiejsze i mógł to robić szybciej. Widział lepiej i słyszał więcej; docierały do niego krzyki płonących ludzi. Czuł swąd palonych ciał. Spojrzał na walkę demona z Wilkiem. Ciągle się tarzali. Żaden z nich nie uzyskiwał nad drugim przewagi. Berserker postanowił się wtrącić. Skoczył na plecy demona i odciął mu skrzydła. Potwór zawył przeraźliwie i zrzucił wojownika z siebie. Skoczył na niego, chcąc dogryźć jego głowę, lecz Wilk złapał jego nogę. Demon nie mógł wyrwać się Duchowi. Syriusz postanowił wykorzystać sytuację i wbił topory w piersi potwora. Ten krzyknął z bólu, lecz nie umierał. Widać nie spieszyło mu się wracać na tamten świat. Wilk szarpnął nogą demona, obalając go. Berserker, nie czekając na ruch demona, zatopił topory w jego czaszce. Potwór zadrżał konwulsyjnie i znieruchomiał.
- Wynośmy się stąd – powiedział Syriusz.
- Niestety korytarze się zawaliły – rzekł Wilk.
- Cholera! No to jak się wydostaniemy?
- Chyba mam pomysł! – zakrzyknął Wilhelm. – W tej księdze jest coś, co chyba jest zaklęciem lewitacji.
- Ale chyba, czy na pewno? – zapytał Grozimżdan.
- Niestety chyba. Ale myślę, że nie zaszkodzi spróbować.
- Tak się składa, że może zaszkodzić – stwierdził Nestor. – Ale to nasza jedyna szansa. Musisz spróbować.
Ucieszony nekromanta rozpoczął recytowanie formuł. Po chwili uniósł się w powietrze.
- Hej, to działa – powiedział rozradowany.
- Super, teraz musisz nas tylko wyciągnąć – powiedział Ostrze.
- Się robi. – Wilhelm najpierw wyciągnął Wilka, a następnie Łowców. Gdy wszyscy byli na powierzchni powiedział:
- Muszę zatrzymać sobie tę księgę. Jest świetna.
- Tak, tak. A teraz uciekajmy. Bo jak byście nie zauważyli, to miasto płonie – powiedziała spanikowana Angelika.
- Ale zaraz, przecież mieliśmy się spotkać z Emisariuszem – przypomniał Tytus.
- Karczma pewnie jest spalona. Myślisz, że on tam teraz siedzi i na nas czeka? Pewnie spotkamy go gdzieś poza miastem – stwierdził Syriusz. – Uciekajmy i to szybko.
Łowcy Smoków i Wilczy Duch pobiegli w stronę najbliższej bramy północnej. Gdy tam dotarli Wilk pożegnał się z nimi i udał się do lasu, by chronić zwierzęta. Łowcy nie wiedzieli gdzie się teraz udać. Cały ich dobytek został w płonącym mieście. Stali chwilę, patrząc na zniszczone miasto, gdy podszedł do nich Emisariusz.
- Widzę, że udało się wam wypełnić zadanie – powiedział. – To dobrze. Teraz czas by wyruszyć na północ. Oczekują was tam.
- Nie mamy rzeczy na podróż – stwierdził Tytus. – Wszystko spłonęło.
- Nonsens – rzekł Emisariusz. – Wasze rzeczy są na moim wozie. A teraz chodźcie. Im wcześniej wyruszymy tym lepiej.
- Skąd masz nasze rzeczy? – spytał Ostrze.
- Przecież musiałem o nie zadbać. Inaczej bylibyście bez niczego i musiałbym was utrzymywać. Niedoczekanie wasze.
Po tych słowach Emisariusz poprowadził Łowców do swojego wozu. Wsiedli do niego i ruszyli w kierunku mroźnej północy by powstrzymać Ragnarök i ocalić świat przed zagładą.
skomentuj (0)